
Obserwując ludzi i ich zachowania, dochodzę do wniosku. Że my wcale nie dorastamy, tylko dojrzewa nasze ciało a dokładniej starzeje się. Tak zmieniamy opakowanie. Z różowego cukierkowego opakowania po cukiereczkach ładnego nieskazitelnego w takie brudne zniszczone i pogięte, śmierdzące opakowanie po chrupkach. Tak dobrze widzisz. Może pierwszy raz spotykasz się z takim porównaniem. Jesteśmy tymi samymi dziećmi co niegdyś gdy obraziliśmy się na kolegę lub koleżankę, że zamiast z nami usiadł czy usiadła w ławce z kims innym. Do dziś towarzyszy nam to uczucie odrzucenia, którego doznaliśmy 15 czy 20 lat wcześniej. Jestem dorosła a do dziś czuję pustkę jaką spowodował brak uczucia bycia kochaną w dzieciństwie. Jakby ten deficyt był wpisany w moją osobowość. Raz na jakiś czas wraca to do mnie jak bumerang i boli prawie tak bardzo jak kiedyś. Tak jakby każdy z nas nosił w sobie twardy dysk z zapisanymi danymi. A co zapisało się na Twoim twardym dysku? Co utkwiło w Twojej pamięci ? Ciągle nie daje mi spokoju ludzka zawiść, zazdrość oraz niechęć do drugiego człowieka. Tak mało wśród ludzi zwykłej życzliwości. Spontaniczności. Dobroci. Sama często łapie się na skłonności do nadmiernego krytycyzmu w stosunku do innych, którzy mnie otaczają. Zmagam się z poczuciem bycia atakowaną na co mój organizm karze mi natychmiast reagować, przynosi to różne efekty. Często rozmyślam o tym jakby to było gdyby na 18 urodziny wgrywać wszystkim na ich twarde dyski same mile ,życzliwe pełne miłości doznania i wspomnienia. Tak by tylko takie mogli odtwarzać. Tylko takimi karmić siebie i otoczenie. Wtedy byłoby inaczej.


Dawno temu. Wdałem się w pewien romans. Którejś soboty wstaliśmy wczesnym rankiem. Wyszła z łazienki. Zjedliśmy śniadanie. Przy kawie prosiliśmy…